6. CHWILA ZADUMY

„Kto nie ma odwagi do marzeń,
Nie będzie miał siły do walki”
Paul Michael Zulehner

linie 21 

             W internecie można znaleźć chyba wszystko, od rzeczy ciekawych i potrzebnych, do niedozwolonych.     My wyłowiliśmy takie „perełki”, które pomogły nam inaczej spojrzeć na nasze życie. Może komuś wyda się to dziwne albo głupie, że kilka opowiadań potrafi zdziałać więcej, niż ludzie, którzy próbują nam wyjaśniać  „dlaczego my?”, „dlaczego nas to spotkało?”, może dlatego, że tu nikt nie użala się nad nami, nie daje nam „dobrych rad” i nie załamuje rąk mówiąc „jakie biedne dziecko!”, „jak wam ciężko!”, „współczujemy wam!”, ale wyjaśnia wyjątkowość naszą  i naszego dziecka.
TAK!, jesteśmy wyjątkowi, zarówno my jak i tysiące innych rodzin, które borykają się z niepełnosprawnością najbliższych.
Życzymy Wam, abyście nigdy nie trafili do takiej „Holandii”, nie mieli takiego „Specjalnego dziecka”, ani nie byli taką „Wyjątkową matką”, a „Lista życzeń rodziców chorych dzieci” nie dotyczyła Was bezpośrednio.

 linie 21

 ANIELSKIE DZIECIĘ
 JAK BÓG STWORZYŁ MAMĘ 
 JAK BÓG STWORZYŁ OJCA
 DLA SPECJALNEGO DZIECKA 
 WYJĄTKOWA MATKA
 TATA POD ŁÓŻKIEM
 WITAMY W HOLANDII
 LISTA ŻYCZEŃ RODZICÓW CHORYCH DZIECI
 MOJE DOSKONAŁE DZIECKO
 CZYM ŻYJE TWOJE DZIECKO
 MAMO, ŻYWA KOŁYSKO
 PRAWA DZIECKA
 APEL TWOJEGO DZIECKA
 DLACZEGO KOBIETY PŁACZĄ? 
 HOBBY PANA BOGA
 MOTYL I WALKA Z KOKONEM
 SZCZENIAKI NA SPRZEDAŻ
 TRZEJ SYNOWIE
 WŁAŚCIWA CENA
 ZAGUBIONY KOŃ
 IDEALNA PARTNERKA
 SĄD OSTATECZNY
 DWA ANIOŁY
 

linie 21

ANIELSKIE DZIECIĘ

            Pewne dziecko było gotowe, żeby się urodzić, więc któregoś dnia zapytało Boga:
- Mówią, że chcesz  mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne?
- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą.
- Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem, nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym.
- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia. Będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.
- A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie?
- Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś,  z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.
- A co będę musiał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?
- Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.
- Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?
- Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem
- Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.
- Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie.
W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:
- O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła.
- Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do  niego wołał: “Mamusiu”.
Autor nieznany
DO GÓRY

linie 21JAK BÓG STWORZYŁ MAMĘ

          Dobry Bóg zdecydował, że stworzy… MATKĘ. Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał:
- To na nią tracisz tak dużo czasu, tak?
Bóg rzekł:
- Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie?
Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia prania, lecz nie może być z plastiku… powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna…
żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia… umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko – od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce… no i musi mieć do pracy sześć par rąk.
Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową:
- Sześć par?
- Tak! Ale cała trudność nie polega na rękach – rzekł dobry Bóg. Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama.
- Tak dużo?
Bóg przytaknął – Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: “Dzieci, co tam wyprawiacie?”. Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: “Rozumiem to i kocham cię”.
- Panie – rzekł anioł, kładąc Boga rękę na ramieniu – połóż się spać. Jutro te jest dzień.
- Nie mogę odparł Bóg a zresztą już prawie skończyłem. Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego mięsa oraz jest w stanie utrzyma pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca.
Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki, przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął:
- Jest zbyt delikatna.
- Ale za to jaka odporna! – rzekł z zapałem Pan.- Zupełnie nie masz pojęcia o tym, co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama.
- Czy umie myśleć?
- Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów.
Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki przesunął palcem po jego policzku.
- Tutaj coś przecieka – stwierdził.
- Nic tutaj nie przecieka – uciął krótko Pan. – To łza.
- A do czego to służy?
- Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę.
- Jesteś genialny! – zawołał anioł.
- Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę – melancholijnie westchnął Bóg.
To nie Bóg stworzył łzy. Dlaczego zatem my mielibyśmy to czynić?
Erma Bombeck
DO GÓRY

linie 21

JAK BÓG STWORZYŁ OJCA

          Kiedy dobry Bóg zajmował się tworzeniem ojca, wykonał najpierw konstrukcję dosyć wysoką i potężną.
Ale pewien anioł, który znajdował się akurat w pobliżu powiedział:
- Ojejku, a co to za ojciec? Jeśli dzieci uczyniłeś tak malutkie, jak dziurki w serze, dlaczego robisz tak potężnego ojca? Nie będzie mógł grać w warcaby dopóki nie uklęknie, nie utuli dziecka do snu bez zwijania się w kłębek ani nawet nie ucałuje bez składania się na pół.
Bóg uśmiechnął się i odpowiedział:
- Masz rację, ale jeśli uczynię go mniejszym, to dzieci nie będą miały nikogo, na kogo będą mogły patrzeć zadzierając w górę głowę.
Kiedy potem lepił jego dłonie, uczynił je dosyć dużymi i silnymi.
Anioł przechylił głowę i z dezaprobatą powiedział:
- Ojejku, jak takie olbrzymie ręce będą mogły zawiązać dziecku kokardkę, zapiąć lub odpiąć guzik, zapleść warkocz albo wyjąć drzazgę z paluszka?
Bóg uśmiechnął się i rzekł:
- To prawda, ale za to są wystarczająco duże, by pomieścić wszystko to, co można znaleźć w dziecięcej kieszeni, a jednocześnie wystarczająco małe, by pogłaskać go po głowie.
Bóg właśnie rozpoczął tworzenie dwóch nóg, tak dużych, jakich jeszcze nikt nie widział, kiedy anioł znów wybuchnął:
- Tak nie może być! Czy Ty naprawdę myślisz, że takie dwie barki będą w stanie na czas wyskoczyć rano z łóżka, by móc ukoić płaczące dziecko? Czy przeciśnie się on między grupką dzieci, bez zmiażdżenia co najmniej dwojga z nich?
Bóg uśmiechnął się i powiedział:
- Nie obawiaj się, będą bardzo dobre. Zobaczysz, że utrzymają równowagę dziecka, które się z nim bawi w “jedzie, jedzie pan, na koniku sam…”, będą wypędzały myszy z wielkiej chaty i chwaliły się butami, za dużymi na kogokolwiek innego.
Bóg pracował całą noc, aby powierzyć ojcu jedynie niewielką ilość słów, ale za to silny i budzący zaufanie głos; oczy, które wszystko widzą, ale pozostają spokojne i wyrozumiałe. A w końcu, po długim namyśle, uczynił ostatnim dotknięciem łzy. Po tym wszystkim zwrócił się do swojego anioła z pytaniem:
Czy teraz już się przekonałeś, że ojciec może kochać tak bardzo, jak matka?
Erma Bombeck
DO GÓRY

linie 21

DLA SPECJALNEGO DZIECKA

Gdzieś, daleko od Ziemi, odbyło się spotkanie:
Panie, czas na kolejne narodziny –
 powiedziały Anioły do Boga.
Miłości dużo będzie potrzebować to specjalne dziecko.
Jego rozwój innym wyda się powolny,
Nie będzie on zdolny, być może, do żadnych osiągnięć,
Lecz zapragnie ogromnej opieki i miłości ludzi,
Których spotka na swej drodze.
Być może nie będzie On biegać, ze śmiechem się bawić,
A jego myśli, pozornie, uciekną gdzieś daleko.
Wiele spraw pozostanie zupełnie Mu obcych
I będzie dla większości „upośledzonym chłopcem”.
Tak więc, Panie, znajdź dobre miejsce dla Niego,
Bo chcemy, by w pełni szczęśliwego doświadczył życia.
Prosimy Cię, wybierz jedyną matkę – spośród wielu,
Która podoła takiemu zadaniu specjalnemu.
Mama nie spostrzeże od razu,
Jak ważną rolę Jej zleciłeś.
Lecz wraz z tym specjalnym dzieckiem
Przyjdzie silniejsza wiara i bogatsza miłość.
I z biegiem czasu dopiero pozna ów przywilej:
Jak wspaniałym darem jest miłość i troska,
O Jej szczególnego, tak kochanego synka –
O ten najwspanialszy, specjalny podarunek z Nieba.
Autor nieznany
DO GÓRY

linie 21

WYJĄTKOWA MATKA

          Czy zapytałeś kiedyś siebie, w jaki sposób Pan Bóg wybiera matki niepełnosprawnych dzieci?
Postaraj się wyobrazić sobie Boga, który daje wskazówki swym Aniołom, zapisując wszystko w swej ogromnej księdze: Małecka Maria, syn, Święty patron- Mateusz, Kurkowiak Barbara, córka, Święta patronka- Cecylia, Michalewska Janina, bliźniaki, Święci patronowie- niech będzie Gerard i Barbara. Wreszcie mówi z uśmiechem do Anioła jakieś imię: Tej damy dziecko upośledzone.
A na to ciekawy Anioł: – Dlaczego właśnie tej, Panie? Jest taka szczęśliwa.
Właśnie dlatego – mówi uśmiechnięty Bóg – Czy mógłbym powierzyć takie dziecko kobiecie, która nie wie, czym jest radość? Byłoby to okrutne.
Ale czy będzie miała cierpliwość? – pyta Anioł.
Nie chcę by  miała nazbyt dużo cierpliwości, bo utonęłaby w morzu łez, roztkliwiając się nad sobą i nad swoim bólem. A tak, jak jej tylko przejdzie szok i bunt, będzie potrafiła sobie ze wszystkim poradzić – odpowiedział Bóg.
- Panie, wydaje mi się, że ta kobieta nawet w Ciebie nie wierzy.
Bóg uśmiechnął się – To nieważne. Mogę temu przeciwdziałać. Ta kobieta jest doskonała. Posiada w sobie właściwą ilość egoizmu.
Anioł nie mógł uwierzyć własnym uszom – Egoizmu? Czyżby egoizm był cnotą?
Bóg przytaknął – Jeśli nie będzie potrafiła od czasu do czasu rozłączyć się ze swoim synem, nie da sobie nigdy rady. Tak, taka ma być właśnie kobieta, którą obdaruję dzieckiem dalekim od doskonałości. Kobieta, która teraz nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że kiedyś jej będą tego zazdrościć. Niepewna żadnego słowa, nigdy nie będzie ufała żadnemu swemu krokowi, ale kiedy jej dziecko powie po raz pierwszy – mamo, uświadomi sobie cud, którego doświadczyła. Widząc drzewo, zachód słońca lub niewidome dziecko, będzie potrafiła bardziej niż ktokolwiek inny dostrzec moją pomoc. Pozwolę jej, aby widziała rzeczy tak jasno, jak ja sam widzę (ciemnotę, okrucieństwo, uprzedzenia), i pomogę jej, aby potrafiła wzbić się ponad nie. Nigdy nie będzie samotna, będę przy niej w każdej minucie i w każdym dniu jej życia, bo to ona w tak troskliwy sposób wykonuje swoja pracę, jakby była wciąż przy mnie.
A święty patron? – zapytał Anioł, trzymając zawieszone w powietrzu pióro.
Bóg uśmiechnął się – Wystarczy jej lustro.
Bruno Ferrero
DO GÓRY

linie 21

TATA POD ŁÓŻKIEM

          Kiedy byłam mała, ojciec był dla mnie czymś takim jak światełko w lodówce. I ojciec, i światełko było w każdym domu, lecz w rzeczywistości nikt nie wiedział co robią, zarówno jedno, jak i drugie, kiedy już drzwi zostały zamknięte.
Mój ojciec wychodził z domu każdego ranka, a wieczorem, gdy wracał, wydawał się szczęśliwy, że znów nas widzi. Jedynie on potrafił otworzyć słoik z ogórkami, podczas gdy innym to się nie udawało. Tylko on nie bał się chodzić sam do piwnicy. Zacinał się przy goleniu, lecz nikt nie dawał mu buzi, aby uśmierzyć ból, ani się tym nie przejmował. Kiedy padał deszcz, oczywiście on szedł po samochód i ustawiał go przed wejściem. Gdy ktoś zachorował, on wychodził kupić lekarstwa. Zastawiał pułapki na myszy, przycinał róże, aby można było wejść do domu nie kłując się.
Kiedy dostałam w prezencie mój pierwszy rower, przez wiele kilometrów pedałował obok mnie, aż w końcu nauczyłam się radzić sobie sama. Bałam się wszystkich innych ojców, ale nie mojego. Kiedyś przygotowałam mu herbatę, była to tylko osłodzona woda, lecz on usiadł na dziecięcym krzesełku i popijał ją, twierdząc, że jest wyśmienita. Za każdym razem, gdy bawiłam się lalkami, lalka – mama miała zawsze mnóstwo rzeczy do zrobienia. Nie wiedziałam jednak, co kazać robić lalce – tacie, więc mówiła ona tylko:
- Dobrze, no to idę do pracy, – a potem wrzucałam ją pod łóżko.
Kiedy miałam dziewięć lat, któregoś ranka mój ojciec nie wstał z łóżka, by jak zwykle pójść do pracy.  Zabrano go do szpitala, gdzie umarł następnego dnia. Wówczas poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam spod łóżka lalkę – tatę, odkurzyłam ją i posadziłam na łóżku. Mój ojciec nigdy nic nie robił, nie wyobrażałam sobie, że jego odejście sprawi mi tyle bólu.
Do dzisiaj nie wiem, dlaczego.
Erma Bombeck
DO GÓRY

linie 21

WITAMY W HOLANDII

          Nikt nie jest w stanie przygotować się na to, że jego plany i marzenia o zdrowym, ślicznym i mądrym dziecku mogą się nie spełnić, że zamiast zdrowego i inteligentnego, dostanie niepełnosprawne i bezbronne dziecko, które we wszystkim jest uzależnione od innych.
Często jestem proszona, aby opisać przeżycia związane z pojawieniem się w rodzinie dziecka niepełnosprawnego. Ma to pomóc innym ludziom, zrozumieć, jakie uczucia temu towarzyszą.
A więc jest to tak:
          Przygotowania do narodzin dziecka, to jest tak jakby się planowało wspaniale wakacje we Włoszech. Kupujesz mapy, przewodniki, snujesz plany, Koloseum, „Dawid” Michała Anioła, gondole w Wenecji. Próbujesz nawet nauczyć się kilku słów po włosku.
 Po miesiącach oczekiwania, ten dzień nadchodzi, pakujesz walizki i wyruszasz w podróż. Po kilku godzinach  samolot ląduje. Stewardesa przychodzi i mówi:
“Witamy w Holandii.”
- W Holandii? – pytasz. – Jak to w Holandii? Ja miałam lecieć do Włoch! Ja powinnam być we Włoszech! Całe życie marzyłam o wyjeździe do Włoch!
Ale nastąpiła zmiana planu lotu. Samolot wylądował w Holandii i tu musisz zostać.
Najważniejsze, że nie zabrano cię do jakiegoś okropnego, brudnego miejsca, pełnego zaraz i głodu . To jest po prostu inne miejsce. Musisz kupić nowe przewodniki, musisz nauczyć się nowego języka i spotkasz wiele osób, których gdzie indziej byś nie spotkała.
To jest po prostu inne miejsce. Czas tu płynie wolniej, życie nie jest takie barwne i wesołe. Po jakimś czasie, kiedy złapiesz oddech i rozejrzysz się dookoła. Zauważysz, ze Holandia ma piękne wiatraki, tulipany, że Holandia ma nawet Rembrandta.
Ale każdy, kogo znasz, jest “zajęty” wyjazdami do Włoch i wszyscy chwałą się, jak wspaniale spędzili czas we Włoszech. A Ty, końca życia będziesz mówić:
“Tak, ja też miałam tam pojechać; takie miałam plany.”
Ale jeżeli spędzisz cale swoje życie, użalając się na to, że nie pojechałaś do Włoch, nie będziesz mieć czasu, aby docenić piękno i osobliwość Holandii.
Emily Pearl Kingsley

Tak jak autorka tego opowiadania, my też mieszkamy w „Holandii”.

DO GÓRY

 

linie 21

LISTA ŻYCZEŃ RODZICÓW CHORYCH DZIECI

 - Jednym z moich największych marzeń jest, aby moje dziecko było zdrowe.
 - Moje dziecko – pomimo choroby czy niepełnosprawności – żyje i rozwija się. Nie odwracaj się ode mnie tylko dlatego, że nie mam zdrowego dziecka.
 - Po postawieniu diagnozy może mi być wyjątkowo ciężko przyjąć prawdę. Mogę płakać, wydam ci się załamana, ale nie opuszczaj mnie, gdyż właśnie teraz bardzo cię potrzebuję.
 - Rozmawiaj ze mną, nie rezygnuj z kontaktów. Czasem wystarczy zwykłe pytanie, jak się czuje dziecko i jak sobie radzimy, każde zainteresowanie moim dzieckiem pomaga mi w trudnych chwilach.
  – Chciałabym, abyś nie czuł się zażenowany widokiem mojego chorego dziecka. Jeśli jednak jego widok jest dla Ciebie trudny do zaakceptowania, spróbuj się przemóc, gdy zobaczę, że jest Ci ciężko, pomogę Ci, tylko nas nie unikaj.
  – Jeśli mijasz nas na spacerze spotkasz w sklepie czy kinie, uśmiechnij się do nas. Dla rodziców chorych, niepełnosprawnych dzieci zwykły spacer, kontakt z „normalnym” światem bywają niekiedy trudne i stresujące.
  – Chciałabym, abyś spotykając moje dziecko nie przyglądał mu się jako ciekawostce medycznej. Ono widzi Twoje spojrzenia i rozumie, że przykuwa uwagę. Zachowaj zdrowy umiar pomiędzy ciekawością a obojętnością.
  – Jeśli chciałbyś dowiedzieć się czegoś o chorobie mojego dziecka, po prostu spytaj. Oczywiście postaraj się zachować delikatność, ale lepsza jest rozmowa na temat choroby, niż krępująca cisza.
  – Nie bagatelizuj choroby mojego dziecka. Dla mnie, z chwilą jego narodzin czy diagnozy, skończyły się marzenia o w pełni szczęśliwym rodzicielstwie. Jego choroba jest dla mnie wyjątkowa, nie chcę jej porównywać z innymi, gorszymi przypadkami. Znam niektóre z nich, ale ta wiedza nie stanowi dla mnie wystarczającego pocieszenia.
  – Smutek, żal to pierwsze uczucia, jakie pojawiają się wraz z chorobą dziecka. I niestety – pomimo prób normalnego życia – te uczucia wracają. Nie oddalaj się wtedy ode mnie, jeśli nie wiesz, jak pomóc, przytul mnie w milczeniu, ale bądź.
  – Gdy w moich wypowiedziach pojawi się optymizm, nadzieja, nie gaś tych uczuć czarnymi wizjami przyszłości. Rodzice chorych dzieci mają tych wizji aż nadto.
  – Moje dziecko, poza chorymi częściami swego ciała czy umysłu, ma jeszcze wiele cech, o których możemy porozmawiać. Nie unikaj zwyczajnych pytań o dziecko, one pozwalają nam być bliżej normalnego życia.
DO GÓRY

linie 21

MOJE DOSKONAŁE DZIECKO

Gdy rodziły się moje dzieci – chciałem, żeby były doskonałe. 
Kiedy były jeszcze dziećmi  – chciałem widzieć je uśmiechnięte  i zadowolone podczas zabaw.
Chciałem, żeby były  szczęśliwe, nieustannie skłonne do śmiechu, żeby nie płakały ani nie miały pretensji. 
Marzyłem o takim pięknym życiu.
Gdy dorastały – chciałem, by stawały się hojne dla innych, a nie samolubne. 
Chciałem, żeby je omijały straszne rzeczy. Pragnąłem, by pozostały na zawsze niewinne.
Jak stawały się nastolatkami – chciałem, żeby były posłuszne i nie buntowały się, były miłe i nie pyskowały. 
Chciałem, żeby były pełne miłości, łagodne, uprzejme i serdeczne.
“O, Boże daj mi takie dziecko” często modliłem się. 
Pewnego dnia Bóg wysłuchał mnie, niektórzy nazywają  je upośledzonym…
  Ja nazywam je DOSKONAŁYM!
Autor Nieznany
DO GÓRY

linie 21

CZYM ŻYJE TWOJE DZIECKO?

Dzieci wciąż krytykowane – uczą się potępiać.
Dzieci wychowywane w atmosferze wrogości – uczą się walczyć.
Dzieci wzrastające w strachu – uczą się bać.
Dzieci które spotykają się wciąż z politowaniem – uczą się użalać nad sobą.
Dzieci ciągle ośmieszane – uczą się nieśmiałości.
Dzieci wzrastające pośród zazdrości – uczą się czym jest zawiść.
Dzieci bezustannie zawstydzane – uczą się poczucia winy.
Dzieci otoczone tolerancją – uczą się cierpliwości.
Dzieci otrzymujące dość zachęty – uczą się śmiałości.
Dzieci, którym nie szczędzi się pochwał – uczą się uznawać wartości.
Dzieci w pełni aprobowane – uczą się lubić samych siebie.
Dzieci akceptowane – uczą się odnajdywać w świecie miłość.
Dzieci, które często słyszą słowa uznania – uczą się stawiać sobie cele.
Dzieci wzrastające w atmosferze wspólnoty – uczą się hojności.
Dzieci otaczane rzetelnością i uczciwością – uczą się czym jest prawda i sprawiedliwość.
Dzieci wychowywane w poczuciu bezpieczeństwa – uczą się ufać sobie i innym.
Dzieci dorastające w klimacie przyjaźni – uczą się jak wspaniale jest żyć.
Dzieci otoczone łagodnością – uczą się spokoju ducha.
Czym żyje Twoje dziecko?
DO GÓRY

linie 21

MAMO, ŻYWA KOŁYSKO

 To Ty, mamo
świat jak okno otwarłaś,
łzy mi pierwsze wytarłaś,
gdy krzyczałem,że żyję,
że mam serce,że płaczę,
że Cię mogę zobaczyć.
Mamo,
świat się do mnie śmieje
ze wszystkimi stworzonkami,
co chcą ze mną
podziękować piosenkami
swoim mamom,
że po prostu mogę śpiewać,
mogę żyć
To Ty, mamo
ze swych rąk parasolem,
co pogodnym kolorem
chciały chronić przed burzą
one jeszcze mi wróżą
słońce, gdy się dni chmurzą.
Mamo,
przecież Twoje ręce
mogą zrobić jeszcze więcej,
niż potrafią,
gdy je złożysz jak kapliczkę,
w której Bóg
w Twe modlitwy się zasłuchać
będzie mógł.
 br. Tadeusz Ruciński
DO GÓRY

linie 21PRAWA DZIECKA

Niech się wreszcie każdy dowie
I rozpowie w świecie całym,
Że dziecko to także człowiek,
Tyle, że jeszcze mały.
Dlatego ludzie uczeni,
Którym za to należą się brawa,
Chcąc wielu dzieci los odmienić,
Spisali dla was mądre prawa.
Więc je na co dzień i od święta
Spróbujcie dobrze zapamiętać:
Nikt mnie siłą nie ma prawa zmuszać do niczego,
A szczególnie do zrobienia czegoś niedobrego.
Mogę uczyć się wszystkiego, co mnie zaciekawi
I mam prawo sam wybierać, z kim się będę bawił.
Nikt nie może mnie poniżać, krzywdzić, bić, wyzywać,
I każdego mogę zawsze na ratunek wzywać.
Jeśli mama albo tata już nie mieszka z nami,
Nikt nie może mi zabronić spotkać ich czasami.
Nikt nie może moich listów czytać bez pytania,
Mam też prawo do tajemnic i własnego zdania.
Mogę żądać, żeby każdy uznał moje prawa,
A gdy różnię się od innych, to jest moja sprawa.
Tak się tu wiersze poukładały,
Prawa dla dzieci na całym świecie,
Byście w potrzebie z nich korzystały
Najlepiej, jak umiecie.
Janusz Korczak
DO GÓRY

linie 21APEL TWOJEGO DZIECKA

Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego czego się domagam. To tylko próba z mojej strony.
Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.
Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko Ty możesz pomóc mi zwalczyć zło póki jeszcze jest możliwe.
Nie rób ze mnie większego dziecka niż jestem. To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą, żeby udowodnić, że jestem duży.
Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to konieczne. O wiele bardziej przejmuje się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w 4 oczy.
Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
Nie wmawiaj mi, że błędy które popełniam są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.
Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. Czasami mówię to, by przyciągnąć Twoją uwagę.
Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i zrobię się głuchy.
Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie zawiedziony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.
Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.
Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i tracę całą swoją wiarę w ciebie.
Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.
Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.
Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia.
Nie wyobrażaj sobie, że przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej Ci się nie śniło.
Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem jak trudno dotrzymywać mi kroku w tym galopie, ale zrób co możesz, żeby się udało.
Nie bój się miłości. Nigdy.
 Janusz Korczak
DO GÓRY

linie 21

DLACZEGO KOBIETY PŁACZĄ?

- Dlaczego płaczesz? – młody chłopiec zapytał swą mamę.
- Ponieważ jestem kobietą, odpowiedziała mu.
- Nie rozumiem- odpowiedział. Ona go przytuliła i rzekła: …i nigdy nie zrozumiesz, ale nie martw się to normalne. Później chłopiec spytał swojego ojca, dlaczego mama płacze bez powodu?
- Wszystkie kobiety płaczą bez powodu – odpowiedział ojciec – było to wszystko co mógł mu odpowiedzieć. Mały chłopiec urósł i stał się mężczyzną i wciąż nie wiedział dlaczego kobiety płaczą. Nareszcie uklęknął złożył ręce i zapytał:
- Boże… Dlaczego kobiety płaczą (tak łatwo)?
A Bóg mu odpowiedział…
“Kiedy tworzyłem kobietę postanowiłem ją uczynić wyjątkową. Stworzyłem jej ramiona na tyle silne by mogła dźwigać ciężar całego świata! Dałem jej nadzwyczajną siłę, pozwalającą jej rodzić dzieci jak również znosić odrzucenie, spowodowane czasem przez jej własne dzieci! Dałem jej stanowczość, która pozwala jej na opiekę nad rodziną i przyjaciółmi. Niestraszna jej choroba! Stworzyłem ją wrażliwą, aby kochała wszystkie dzieci, nawet wtedy, gdy jej własne ją bardzo skrzywdzą! Dałem jej siłę, aby opiekowała się swoim mężem mimo jego wad, zrobiłem ją z żebra swego męża, tak, aby chroniła jego serce! Dałem jej mądrość, aby wiedziała, że dobry mąż nigdy nie skrzywdzi swej żony, czasem jednak testuje siłę i wytrwałość żony w wierze w niego. Synu, a na sam koniec…dałem jej również łzę do wypłakania. Jest to jej jedyna słabość!”
Jeśli kiedyś zobaczysz, że płacze, powiedz jej jak bardzo ją kochasz i jak wiele robi dla innych.
I jeśli nawet wciąż płacze, sprawiłeś, że poczuła się o wiele lepiej…. Ona jest wyjątkowa!
Autor nieznany
DO GÓRY

linie 21

HOBBY PANA BOGA

          Pewnego razu jakaś rzymska księżniczka zapytała rabina Jossi ben Chalafta: „A co robi Bóg przez cały dzień?” Dobry rabin odpowiedział: „Związuje ze sobą pary. Decyduje, kto z kim ma się pobrać. Ten mężczyzna z tą kobietą, ta kobieta z tym mężczyzną i tak dalej.”
„Nic to szczególnego – zauważyła księżniczka. – Coś takiego mogłabym robić i ja sama. W ciągu jednego dnia mogę połączyć ze sobą tysiąc par.”
Rabin Jossi nic nie odpowiedział. A co uczyniła księżniczka? Wróciła do swojego zamku, wezwała tysiące sług i służebnic i rozkazała, kto z kim ma się pobrać. Powiedziała stanowczym głosem: „Ty masz się ożenić z tą, a ty masz wziąć za męża tego! W nocy wszystkie pary zaczęły się ze sobą kłócić, a niektóre nawet bić do krwi. O świcie zaś udali się do księżniczki. Jeden miał rozbitą głowę, druga podbite oko, jeszcze ktoś inny spłaszczony nos… Bezradna księżniczka zawołała rabina Jossi, opowiedziała mu całą historię, po czym powiedziała: „Miałeś rację. Teraz widzę, że jedynie Bóg jest w stanie połączyć ze sobą kobietę i mężczyznę.”
W tym momencie rozległ się głos z Nieba, który powiedział: „Dla mnie też nie jest to łatwe.”
Bruno Ferrero.
DO GÓRY

linie 21

MOTYL I WALKA Z KOKONEM

           Jednego dnia, mały motyl zaczął wykluwać się z kokonu; mężczyzna usiadł i przyglądał się jak motyl przeciska swoje ciało przez ten malutki otwór. I wtedy motyl jakby się zatrzymał. Tak jakby zaszedł tak daleko, jak mógł i dalej już nie miał sił. Więc mężczyzna postanowił mu pomóc, wziął nożyczki i rozciął kokon. Motyl wyszedł dalej bez problemu. Miał za to wątłe ciało i bardzo pomarszczone skrzydła. Mężczyzna kontynuował obserwacje, ponieważ spodziewał się, że w każdej chwili skrzydła motyle zaczną grubieć i powiększać się dzięki czemu motyl będzie mógł odlecieć i zacząć żyć. Tak się jednak nie stało! Motyl spędził resztę życia czołgając się po ziemi z mizernym ciałem i pomarszczonymi skrzydłami do końca życia nie był w stanie latać.
          Człowiek w całej swej życzliwości i dobroci nie wiedział, że walka motyla z kokonem była bodźcem dla jego skrzydeł i dzięki temu motyl był w stanie latać, gdy tylko pokona opór kokonu. Czasem walka to jest to, czego nam w życiu potrzeba. Jeśli Bóg pozwala nam iść przez życie bez jakichkolwiek problemów, to może to zrobić z nas słabeuszy. Nie bylibyśmy tak silni, jak moglibyśmy być.
 „Nie bylibyśmy w stanie latać.”
 Umm Hurajra
DO GÓRY

linie 21

SZCZENIAKI NA SPRZEDAŻ

          Właściciel sklepu przytwierdził nad wejściem tabliczkę z napisem: “Szczeniaki na sprzedaż”. Takie ogłoszenia zazwyczaj przyciągają dzieci, toteż niebawem w sklepie pojawił się mały chłopiec.
- Po ile pan sprzedaje swoje szczeniaki? – zapytał.
- Tak od 30 do 50 dolarów – odparł właściciel.
Chłopczyk sięgnął do kieszeni i wydobył z niej kilka drobnych monet.
- Mam 2 dolary i 37 centów – powiedział – Czy mógłbym zobaczyć te pieski, proszę pana?
Sprzedawca uśmiechnął się i zagwizdał. Z budy wyszła Lady, truchtem pobiegła przez sklep, a za nią potoczyło się pięć malusieńkich, drobniuteńkich kuleczek, jedno ze szczeniąt wyraźnie zostawało w tyle. Chłopiec natychmiast wskazał na nie nadążającego za resztą, kulejącego psiaka i spytał:
- Co mu się stało?
Właściciel wyjaśnił mu, że badał go już weterynarz i okazało się, że psiak ma niewłaściwą budowę biodra. Zawsze już będzie kulał, na zawsze pozostanie kaleką.
 - Właśnie tego szczeniaka chciałbym kupić! – oznajmił natychmiast.
 - Nie, nie, to niemożliwe, byś chciał kupić tego pieska – odparł sprzedawca. – Jeśli naprawdę ci na nim zależy, po prostu ci go dam.
Chłopczyk wyglądał na poważnie zdenerwowanego. Spojrzał właścicielowi prosto w oczy i wskazując palcem, odezwał się:
- Nie chcę, żeby pan mi go dawał. Ten piesek jest wart co do grosza tyle samo co pozostałe szczeniaki i zapłacę za niego całą sumę. Właściwie, to zapłacę panu teraz tylko 2 dolary i 37 centów, lecz co miesiąc będę przynosił 50 centów, dopóki go nie spłacę.
Sprzedawca zaoponował:
- Ależ ty nie możesz chcieć takiego psa, on nigdy nie będzie mógł biegać, skakać, bawić się z tobą tak, jak inne szczeniaki.
Chłopczyk schylił się i podwinął lewą nogawkę spodni, odsłaniając kaleką nogę, wspieraną dużą metalową klamrą. Spojrzał na właściciela sklepu i odparł cicho:
- Cóż, ja sam dobrze nie biegam, a ten szczeniak potrzebuje kogoś, kto to zrozumie!
 Dan Clark
DO GÓRY

linie 21

TRZEJ SYNOWIE

         Działo się to bardzo dawno temu, nikt też nie pamięta miejscowości, w której się to stało. Do studni szły trzy kobiety. Po drodze, jak to kobiety, rozmawiały o swoich troskach i kłopotach. Przy samej zaś studni, gdy wiadra były już pełne, rozmawiały o swoich radościach. Pierwsza z nich mówiła:
- Mój syn jest wspaniałym sportowcem. Jest tak wysportowany, że nikt mu nie dorówna!
Druga chwaliła swego syna w ten sposób:
- Mój syn śpiewa pięknie jak słowik! Nikt w okolicy nie ma piękniejszego głosu od niego!
Trzecia kobieta milczała.
- A ty o swoim synu nic nie powiesz? – pytały dwie pierwsze.
- Mój syn jest zwykłym chłopcem, nie ma w nim nic szczególnego – odpowiedziała.
Rozmowie tej przysłuchiwał się jakiś nieznajomy człowiek. Gdy kobiety ruszyły w drogę powrotną, nieznajomy szedł za nimi w pewnej odległości. Może był głodny? Może nie miał gdzie przenocować? A może chciał sam zobaczyć synów, o których tyle słyszał? Wiadra z wodą były ciężkie i kobiety co pewien czas odpoczywały i oto dzieci wyszły na ich spotkanie.
Syn pierwszej stanął na rękach, matka była bardzo dumna z niego i jego sprawności fizycznej, z twarzy jej można było wyczytać dumę – “Czyż nie mam wspaniałego chłopca?”
Syn drugiej rzeczywiście śpiewał wspaniale, tak, że kobiety zapomniały o przebytej drodze i zmęczeniu, ze łzami w oczach słuchały jego pieśni. Matka była dumna z niego.
Trzeci zaś chłopiec podbiegł do swej matki, wziął od niej wiadro z wodą i powiedział:
- Mamo, ja ci pomogę! Razem wrócimy do domu!
Nim jednak ruszyli w drogę, kobiety zapytały nieznajomego, który obserwował całą scenę, o ich dzieci. Który z tych trzech jest najlepszy, najwspanialszy?
- Gdzie są wasze dzieci? Gdzie są wasi synowie? Ja widzę tutaj tylko jednego syna – powiedział i ukłonił się trzeciej kobiecie. Tamte zamyśliły się, spuściły głowy i oddaliły się w milczeniu.
Autor nieznany
DO GÓRY

linie 21

WŁAŚCIWA CENA

          Nixivan zaprosił przyjaciół na kolację. Podczas przyrządzania dla nich wspaniałego kawałka mięsa spostrzegł, że skończyła mu się sól. Zawołał więc swojego syna:
- Idź do wsi i kup trochę soli, ale zapłać za nią odpowiednią cenę: nie za wysoką, ale też nie za niską.
Jego syn był zdumiony:
- Rozumiem, że nie powinienem zapłacić zbyt dużo, ojcze, ale jeśli mogę wynegocjować niższą cenę, to dlaczego by nie zaoszczędzić trochę pieniędzy?
- To byłoby rozsądne w dużym mieście, ale mogłoby zniszczyć małą wioskę, taką jak nasza.
Kiedy goście Nixivana, którzy słyszeli całą rozmowę, zapytali dlaczego nie powinni kupować soli taniej, jeśli byłaby taka możliwość, Nixivan odpowiedział:
- Jedyny powód dla którego człowiek sprzedałby sól taniej niż zwykle to taki, że bardzo potrzebuje pieniędzy. Każdy kto wykorzystuje taką sytuację, wykazuje się brakiem szacunku dla ciężkiej pracy i zmagań człowieka, który wytworzył tę sól.
- Ale taka mała rzecz nie zniszczyłaby wioski.
- Początkowo na świecie była tylko mała ilość niesprawiedliwości, a każdy, kto później dokładał swoją część, zawsze myślał, że jest ona mała i nieistotna… I zobaczcie gdzie skończyliśmy…
Paulo Coelho
Tłumaczenie: Green Eyed Girl
DO GÓRY

linie 21

ZAGUBIONY KOŃ

          Wiele lat temu, w ubogiej chińskiej wiosce, mieszkał pewien wieśniak wraz z synem. Oprócz kawałka ziemi i małej chaty pokrytej strzechą w jego posiadaniu znajdował się koń, którego odziedziczył po ojcu, i który był dla niego pomocą przy uprawie roli.
Pewnego dnia koń uciekł, sąsiedzi mężczyzny, którzy szanowali go bardzo za uczciwość i pracowitość, przybyli do jego domu, aby powiedzieć jak bardzo współczują mu straty. Wieśniak podziękował sąsiadom za przybycie, lecz przy okazji zapytał:
- Skąd wiecie, że to co się wydarzyło było dla mnie nieszczęściem?
Jeden z przybyłych wymamrotał do drugiego:
- On nie potrafi pogodzić się z rzeczywistością, niech myśli co chce, dopóki nie odczuje smutku z powodu tego wydarzenia.
Sąsiedzi odeszli, udając że zgadzają się z tym co usłyszeli. Tydzień później, koń wrócił do stajni – ale to nie wszystko – przyprowadził ze sobą wspaniałą klacz. Gdy mieszkańcy wioski dowiedzieli się o tym, wydawało im się, że zrozumieli co powiedział im wcześniej wieśniak. Wrócili do jego domu, aby pogratulować mu szczęścia.
- Wcześniej miałeś tylko jednego konia, teraz masz dwa. Gratulacje – mówili.
- Wielkie dzięki za odwiedziny i wszelką troskę z waszej strony – odrzekł wieśniak – lecz skąd wiecie, że to co się wydarzyło, było dla mnie błogosławieństwem?
Zakłopotani sąsiedzi – myśląc że wieśniak oszalał – wyszli, a po drodze komentowali:
- Czy on rzeczywiście nie rozumie, że otrzymał dar od Boga?
Miesiąc później, syn wieśniaka zdecydował, aby oswoić klacz, lecz zwierzę nieoczekiwanie stanęło dęba. Chłopak upadł łamiąc nogę.
Sąsiedzi wrócili do domu wieśniaka, przynosząc podarunki dla rannego, starosta wioski złożył wyrazy ubolewania ojcu, mówiąc, że wszystko to jest bardzo smutne. Mężczyzna podziękował za wizytę i troskę, po czym zapytał:
- Skąd wiesz, że to, co się wydarzyło było dla mnie nieszczęściem?
Wszyscy byli zdumieni tym, co usłyszeli, gdyż nikt nie wątpił, że wypadek syna wieśniaka był prawdziwą tragedią. Kiedy opuścili dom, jeden z sąsiadów przemówił do pozostałych:
- Ten człowiek naprawdę oszalał, jego jedyny syn może kuleć do końca życia, a on wątpi, że jest to nieszczęście!
Minęło kilka miesięcy. Japonia wypowiedziała wojnę Chinom, wysłannicy Cesarza rozpoczęli podróż przez cały kraj, w poszukiwaniu młodych mężczyzn, z zamiarem wysłania ich na front.
Podczas pobytu w wiosce zwerbowali wszystkich młodzieńców, z wyjątkiem syna wieśniaka, którego noga była złamana. Żaden z młodych mężczyzn nie wrócił żywy.
Syn wieśniaka wyzdrowiał, konie rozmnożyły się, a ich potomek został sprzedany za dobrą cenę. Wieśniak zaczął odwiedzać swoich sąsiadów, aby ich pocieszyć i pomóc – tak jak oni to czynili, kiedy jakieś wydarzenie miało miejsce w jego domu. Kiedy tylko któryś z sąsiadów zaczął narzekać, wieśniak mówił:
- Skąd wiesz, że to nieszczęście?
Jeśli ktoś był rozradowany, on pytał:
- Skąd wiesz, że to błogosławieństwo?
Wtedy dopiero ludzie w wiosce zrozumieli, że poza tym co widzialne, życie ma też inną wymowę.
 Paulo Coelho
Tłumaczenie: Jacek Romański
DO GÓRY

linie 21

IDEALNA PARTNERKA

          Dawno, dawno temu do pewnego mistrza  przyszedł człowiek i powiedział, że nie może znaleźć dla siebie partnerki, która by mu odpowiadała i którą kochałby do końca życia.
- A jaka miałaby być ta kobieta? – zapytał mędrzec.
Człowiek zastanowił się chwilę, a potem rzekł:
- Tęsknię do kobiety kochającej, mądrej, odpowiedzialnej, szlachetnej, radosnej, czułej, wrażliwej, delikatnej, pięknej, zmysłowej, zaradnej, silnej, samodzielnej… która kochałaby mnie do końca życia. Dodał jeszcze kilka równie rzadkich cnót, po czym zapytał mnicha, co ma począć. Mędrzec zajrzał mu głęboko w oczy i powiedział:
- Znam absolutnie pewny, lecz bardzo trudny sposób, dzięki któremu spotkasz właśnie taką kobietę.
- Jaki to sposób?! – zapytał ucieszony człowiek – Jeśli mi go zdradzisz, oddam ci wszystko, co posiadam!
- Niczego od ciebie nie potrzebuję – odpowiedział mistrz. – Musisz mi tylko przysiąc, że z niego skorzystasz.
Człowiek przysiągł na wszystkie świętości, że zastosuje się do rady mędrca, a kiedy trochę się uspokoił, mistrz z naciskiem wyszeptał mu do ucha:
- Jeśli pragniesz spotkać kobietę kochającą, mądrą, odpowiedzialną, szlachetną, radosną, czułą, wrażliwą, delikatną, piękną, zaradną, silną i samodzielną – to najpierw sam musisz się takim stać, tylko w ten sposób ją znajdziesz. A nawet jeśli jej nie spotkasz, nie będzie to już wtedy miało dla Ciebie większego znaczenia.
Autor nieznany
DO GÓRY

linie 21

SĄD OSTATECZNY

           Po wypełnieniu prostego i pogodnego życia zmarła pewna kobieta i znalazła się natychmiast w długiej i uporządkowanej procesji osób, które przesuwały się powoli w stronę Najwyższego Sędziego. Przesunąwszy się do połowy kolejki coraz bardziej przysłuchiwała się słowom Boga, słyszała jak Bóg mówił do kogoś:
- Ty, co pomogłeś, kiedy miałem wypadek na drodze i zawiozłeś mnie do szpitala, wstąp do mojego Raju.
Potem mówił do kogoś innego:
- Ty, co bez żadnego zysku pożyczyłeś wdowie pieniądze, wstąp, aby otrzymać wieczną nagrodę.
A potem znów:
- Ty, który wykonywałeś bezpłatnie bardzo skomplikowane operacje chirurgiczne, pomagając mi przynosić wielu ludziom nadzieję, wstąp do mego Królestwa.
I tak dalej.
          Uboga kobieta przeraziła się bardzo, bowiem – choć wysilała się jak tylko mogła – nie była w stanie przypomnieć sobie żadnego szczególnego dokonania ani czynu w swoim życiu. Przepuściła nawet kolejkę, by mieć więcej czasu na szukanie w swojej pamięci, ale nie wymyśliła niczego ważnego. Pewien uśmiechnięty ale stanowczy anioł nie pozwolił jej ponownie przepuścić długiej kolejki. Z bijącym sercem i z wielkim strachem dotarła przed oblicze Boga. Ogarnął ją natychmiast swoim uśmiechem.
- Ty, która prasowałaś wszystkie moje koszule… Dziel się moją Radością!
Bruno Ferrero
DO GÓRY

linie 21

DWA ANIOŁY

         Dwa podróżujące anioły zatrzymały się na noc w domu bogatej rodziny. Rodzina była niegrzeczna i odmówiła aniołom nocowania w pokoju dla gości, który znajdował się w ich rezydencji. W zamian za to anioły dostały miejsce w małej, zimnej piwnicy. Po przygotowaniu sobie miejsca do spania na twardej podłodze, starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i naprawił ją. Kiedy młodszy anioł zapytał dlaczego to zrobił, starszy odpowiedział,
 „rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają.”
Następnej nocy anioły przybyły do biednego, ale bardzo gościnnego domu farmera i jego żony, by tam odpocząć. Po tym jak farmer podzielił się, resztą jedzenia jaką miał, pozwolił spać aniołom w ich własnym łóżku, gdzie mogły sobie odpocząć.
Kiedy następnego dnia wstało słońce, anioły znalazły farmera i jego żonę zapłakanych. Ich jedyna krowa, której mleko było ich jedynym dochodem, leżała martwa na polu. Młodszy anioł, był w szoku i zapytał starszego anioła:  – jak mogłeś do tego dopuścić ?, pierwsza rodzina miała wszystko i pomogłeś im” – oskarżył – druga rodzina miała niewiele i dzieliła się tym co miała, a ty pozwoliłeś, żeby ich jedyna krowa padła. – rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają – odpowiedział starszy anioł – kiedy spędziliśmy noc w piwnicy tej rezydencji, zauważyłem że w tej dziurze w ścianie było schowane złoto, od czasu kiedy właściciel się dorobił, stał się takim chciwcem niechętnym do tego by dzielić się swoją fortuną, w związku z czym zakleiłem tą dziurę w ścianie, by nie mógł znaleźć złota znajdującego się tam. W noc, która spędziliśmy w domu biednego farmera, Anioł Śmierci przyszedł po jego żonę, w zamian za nią dałem mu ich krowę. Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają.
Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko odchodzą…
Niektórzy ludzie stają się naszymi przyjaciółmi i zostają na chwilę, zostawiając piękne ślady w naszych sercach… i nigdy nie będziemy dokładnie tacy sami bo zawarliśmy nowe przyjaźnie!!!
Wczoraj jest historią. Jutro jest tajemnicą. Dziś jest darem.
Bruno Ferrero
DO GÓRY

linie 21