turnusy

„Jeśli wierzysz w zwycięstwo,
zwycięstwo uwierzy w Ciebie.”
Paulo Coelho
linie 4

INSTYTUT „POMNIK – CENTRUM ZDROWIA DZIECKA” – 2004÷2008r.

Moja „przygoda” z turnusami zaczęła się gdy miałem 4,5 miesiąca. Na początku były to tygodniowe lub dwutygodniowe turnusy w CZD, co 3-4 miesiące. Przyjeżdżałem tam z rodzicami na ćwiczenia do Pani Basi, ale oprócz rehabilitacji metodą NDT, miałem jeszcze inne zajęcia: wirówkę, terapie zajęciową, adaptację funkcjonalną. Łącznie w CZD odbyłem kilkanaście turnusów.

[GALERIA]

linie 4

RUSINOWICE – marzec 2008r.

Na pierwszy turnus „wyjazdowy” pojechałem gdy miałem 3 i pół roku, był to Ośrodek Rehabilitacyjno – Edukacyjny w Rusinowicach. Bardzo mi się tam podobało, miałem dużo zajęć indywidualnych i grupowych, najbardziej lubiłem zajęcia na dywaniku, gdzie terapeuci uczyli nas i rodziców nowych piosenek i wierszyków. Poznałem wielu kolegów i koleżanek z różnymi problemami zdrowotnymi, a moja mama rodziców, którzy tak jak moi rodzice walczą o zdrowie swoich dzieci.

[GALERIA]

linie 4

SARBINOWO – sierpień 2008r.

Na turnusie rehabilitacyjnym w Sarbinowie byłem latem w 2008 roku. Był to jeden z nielicznych turnusów na którym mogłem trochę odpocząć od całorocznej rehabilitacji. Oprócz zabiegów usprawniających kąpałem się w morzu i razem z rodzicami brałem udział w wycieczkach organizowanych przez Ośrodek, mogłem wreszcie pobyć z rodzicami, a szczególnie z tatą, który na co dzień dużo pracuje i nie zawsze ma dla mnie tyle czasu ile chciałby mi poświęcić. Taki wyjazd nad morze był mi potrzebny, bo oprócz dobroczynnego jodu, mogłem nabrać sił na kolejny rok zmagań z chorobą.

[GALERIA]

linie 4

FUNDACJA DZIECIOM „ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ” – luty 2009r.

Miałem też okazję wziąć udział w turnusie organizowanym przez Fundację Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”. Przez 2 tygodnie ćwiczyła ze mną rehabilitantka Pani Kadrija, podczas intensywnej rehabilitacji ćwiczyłem w specjalnym kombinezonie, który ma na celu polepszanie pracy Centralnego Układu Nerwowego i systemu równowagi, przywrócenie prawidłowej postawy ciała, polepszenie propriocepcji (czucia głębokiego) i wspomaganie osłabionych mięśni. Oprócz ćwiczeń miałem również zajęcia z psychologiem i logopedą.

[GALERIA]

linie 4

SŁUPSK – MAJ 2009r.

W Ośrodku Hipoterapii Fundacji „Nadzieja” w Słupsku byłem 2 tygodnie. Był to malutki turnus składający się z 7 dzieci.Co dzień miałem hipoterapię, masaż, Salę Doświadczania Świata, rehabilitację ruchową i terapię czaszkowo – krzyżową lub Dennisona i kilka razy podczas turnusu logopeda i psycholog. Wszystkie zajęcia prowadzili przemili i doświadczeni terapeuci. Był to chyba najbardziej owocny turnus na jakim do tej pory byłem, nauczyłem się wielu drobnych, ale jakże ważnych dla mnie umiejętności, najważniejsza z nich to pokazywanie paluszkiem w przestrzeni, dla mnie jako dziecka nie mówiącego jest to duże ułatwienie w codziennym życiu i komunikacji pozawerbalnej.

[GALERIA]

linie 4

GŁAZ – lipiec 2009r.

Podczas turnusu w Domu Wczasów Dziecięcych w Głazie, poddawany byłem różnym rodzajom rehabilitacji, zaczynając od ćwiczeń przez hipoterapię, dogoterapię, logopedę, masaż i muzykoterapię. W czasie dwutygodniowego pobytu miałem również czas na spacery po lesie, zabawę i atrakcje oferowane przez Ośrodek.

[GALERIA]

linie 4

RUSINOWICE – wrzesień 2009r.

Znów Rusinowice i znów dużo pracy i intensywnych zajęć z dala od domu. Tak jak poprzednio uczestniczyłem w różnego rodzaju zabiegach usprawniających, zaczynając od rehabilitacji ruchowej przez zajęcia grupowe, hydroterapię, infoterapię, grotę solną, masaże, hipoterapię, psychologa, a na zabawach i konkursach kończąc. Każdy turnus to dla mnie ciężka praca i nabywanie nowych umiejętności, które mają mi pomóc w codziennym życiu. Jednak turnus to również odpoczynek, a że pogoda była wspaniała czas wolny od zajęć, spędzałem na placu zabaw i na spacerach po lesie i okolicy razem z moim przyjacielem Bartkiem.

[GALERIA]

linie 4

SŁUPSK – lipiec 2010r.

Mój drugi turnus rehabilitacyjny w „Nadziei” w Słupsku, tak jak na poprzednim, 6 razy w tygodniu poddawany byłem różnego rodzaju usprawnianiu. Co dzień (łącznie z sobotą) miałem kilka godzin terapii, ale nie brakowało też chwil odpoczynku, wtedy razem z mamą, innymi dziećmi i ich rodzicami jeździliśmy w różne ciekawe miejsca; byliśmy w Ustce na plaży, oglądaliśmy statki, byliśmy w kinie na „Shreku” – śmiałem się tak głośno, aż pewna pani podeszła do nas i zapytała moją mamę czy ja płaczę czy się śmieję :-) ! Ale najczęściej odwiedzaliśmy słupski rynek i dokarmialiśmy gołębie, które wcale się nas nie bały i siadły nam na rękach, odwiedziliśmy też herbaciarnię, gdzie nasze mamy zachwycały się różnymi herbatkami, ale ja wolałem coś słodkiego.
Fajnie było znowu spotkać i bawić się z dwiema wspaniałymi dziewczynkami: Sarą i Oliwką, które poznałem rok temu, a mama mogła porozmawiać z innymi mamami, wymienić się doświadczeniami i miło spędzić czas.

[GALERIA] – wkrótce

linie 4

RUSINOWICE – wrzesień 2010r

Dla mnie był to 3 turnus w Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjnym dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej p.w. Św. Rafała Archanioła w Rusinowicach, ale w ciągu ponad 16-letniej działalności Ośrodka był to 266 z kolei!
Każdy pobyt w tym niezwykłym miejscu, to kolejny kroczek do przodu w moim usprawnianiu, ale nie ma nic za darmo!, żebym „poszedł do przodu” muszę ciężko pracować, co dzień miałem wiele zajęć indywidualnych i grupowych, czasem się buntowałem, ale terapeuci mają swoje sposoby, żeby doprowadzić do porządku takich buntowników jak ja.
Na początku turnusu spotkała mnie i moją mamę miła niespodzianka – na pierwszej kinezyterapii p. Karina (moja rehabilitantka), pochwaliła mnie za postępy jakie zrobiłem od poprzedniego pobytu, a i na hipoterapii też usłyszałem, że lepiej siedzę na koniu.
3-tygodniwy pobyt w Rusinowicach to dla mnie duży wysiłek, ale i wspaniała zabawa, podczas tego turnusu wziąłem udział w X Śląskiej Olimpiadzie Niepełnosprawnych i zdobyłem I miejsce (jak wszystkie turnusowe dzieci ;-) ) i dostałem pamiątkowy medal i dyplom, zabawa była bardzo udana, a konkurencje zarówno dla dzieci jak i dla rodziców.
Jednak główną imprezą naszego turnusu był coroczny festyn z okazji święta Rafała Archanioła – patrona Ośrodka, spośród wielu atrakcji w tym dniu, chyba najbardziej oczekiwanym punktem programu była bajka „Szewczyk Dratewka”, przygotowana przez Siostrę Olgę, w wykonaniu niepełnosprawnych dzieci i ich rodziców z naszego turnusu, którym towarzyszyli Ks. Diakoni: Marek i Damian. Bajka wszystkim bardzo się podobała. Turnusy w rusinowickim Ośrodku są zawsze niezapomnianym przeżyciem i okazją do spotkania z innymi dziećmi i ich rodzicami.

[GALERIA] – wkrótce

linie 4

ZAGÓRZE – listopad 2010r.

Mazowieckie Centrum Neuropsychiatrii i Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży w Zagórzu k/Warszawy, to szpital w którym przebywałem na 3-tygodniowym turnusie. Oprócz usprawniania ruchowego miałem też zajęcia grupowe z bardzo miłą p. Anetą, hydromasaż, logopedę, psychologa i terapię zajęciową. Podczas tego pobytu przeszedłem kilka specjalistycznych badań, EEG głowy, EMG (badanie mięśni) nóg i rąk, wideo ręki i analizę chodu w 3D. Mama bardzo się ucieszyła, z tego, że oprócz rehabilitacji miałem wykonane te badania , bez czekania miesiącami na wolny termin i stania w kolejkach, a badanie EEG miałem zrobione w środku nocy, ponieważ aby było wiarygodne nie mogłem się ruszać, co w moim przypadku jest niemożliwe, wysiedzieć ok. godziny bez ruchu i dlatego musiało byś wykonane we śnie.
W wolnych chwilach mogłem odpoczywać lub bawić się na świetlicy, ponieważ z powodu silnych mrozów i opadów śniegu raczej spacery odpadały.

[GALERIA] – wkrótce

linie 4

CZARNY LAS – styczeń 2011r.

W dniach 17÷29 stycznia byłem na turnusie organizowanym przez p. Joannę i Szymona Masłowskich – „Pierwsze Słowo”, w miejscowości Czarny Las, którzy oferują wiele terapii ukierunkowanych na rozwój mowy. Był to mój pierwszy tego typu turnus, gdzie profesjonalne podejście do każdego dziecka, rzetelna i intensywna praca, dały nadzieje moim rodzicom na to, że może jednak kiedyś powiem do nich samodzielnie, te długo wyczekiwane słowa „mama” i „tata”!
Co dzień miałem ok. 5 godzin zajęć, bardzo męczących, ale bardzo dla mnie ważnych –dokładne masaże buzi w środku i na zewnątrz (wykonywane przez p. Szymona), Manualne Torowanie Głosek i zajęcia edukacyjne Metoda Krakowską (prowadzone przez p. Asię) i wiele innych terapii, np. dogoterapia, nauka pisania, terapia słuchowa, zajęcia ruchowe, arteterapia (wszystkie te zajęcia prowadziła bardzo miła p. Aneta, a jak pięknie śpiewa!), a dodatkowo w nagrodę za ciężką pracę raz w tygodniu hipoterapia, basen, zajęcia z Weroniki Sherbone, relaksacja i koncert w wykonaniu p.Anetki.
Początek turnusu był dla mnie i mojej mamy tak trudny, że zastanawiała się czy nie spakować rzeczy i wracać do domu, ale wytrzymaliśmy i po kilku dniach chętniej poddawałem się masażom buzi, edukacji i MTG – a nie jest to przyjemna metoda – polega na wywoływaniu głosek i całych słów, poprzez odpowiednie ułożenie przez terapeutę buzi dziecka (to opis w wielkim skrócie).
Pod koniec pobytu, rodzice podjęli decyzję o kolejnych turnusach u p. Masłowskich, mama zapisałam mnie na 4 następne turnusy, ale to i tak za mało, więc dodatkowo zapisany jestem na listę rezerwową i teraz będziemy niecierpliwie czekać na telefon od p. Asi, że zwolniło się miejsce i możemy przyjechać na kontynuację terapii.
TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI!!!

[GALERIA] – wkrótce

linie 4

CZARNY LAS – maj/czerwiec 2011r.

To był mój drugi turnus w Czarnym Lesie, gdzie p. Asia i p. Szymon od 23 maja do 3 czerwca, cierpliwie i z wielkim zaangażowaniem ćwiczyli ze mną. Oczywiście oprócz masaży z p. Szymonem i Manualnym Torowaniem Głosek z p. Asią, miałem – tak jak na poprzednim turnusie zajęcia z p. Anetą i dodatkowe atrakcje w postaci hipoterapii, pływalni, relaksacji, zajęć z Weroniki Sherbone i koncetru w wykonaniu p. Anetki. Łącznie przez 2 tygodnie p. Asia ćwiczyła ze mna 20 razy po 50 minut – uczyła mnie dmuchać i mówić proste słowa, p. Szymon również 20 razy po 50 minut – przede wszystkim masaże buzi i uszu, i p. Aneta 30 razy po 25 minut – tak jak na poprzednim turnusie: dogoterapia, nauka pisania, terapia na słuchawkach, zajęcia ruchowe, arteterapia. Po zakończonym turnusie, każde dziecko dostaje indywidualny program, aby kontynuować terapie i masaże w domu. Na ile ten turnus i ćwiczenia w domu były owocne, okazało się kilka tygodni później – z pomocą (odpowiednie ułożenie buzi i ust) potrafię powiedzieć “mama”, “tata”, ”pa-pa”, “baba”, “Aga” – tak ma na imię moja mama. Rodzice bardzo się z tego cieszą, bo wreszcie usłyszeli te ważne dla nich słowa, ale czy kiedykolwiek będę używał samodzielnie głosu i porozumiewał się mową czynną – tego nie wie nikt!

[GALERIA] – wkrótce

linie 4

CZARNY LAS – marzec 2012r.